Kiedy urządzamy mieszkanie, czy warto do tego zatrudniać profesjonalnego architekta wnętrz czy może bardziej optymalne jest, by samemu się za to zabrać. W tej chwili, wielu z nas może pomyśleć o jednym z odcinków kultowego już Czterdziestolatka, w reżyserii Jerzego Gruzy, w którym Magda Karwowska, żona Stefana wiedziona rozbudzonymi przez znajomą estetycznymi potrzebami wnętrzarskimi, zatrudnia do zaaranżowania mieszkania, najsłynniejszego w owym czasie architekta wnętrz w Warszawie Iwa. Iwo oczywiście krąży po całym mieszkaniu i prawi o łukach i pufach, a także o tym, iż dzieci w pomieszczeniach się zawsze bardzo źle komponują. Iwo decyduje także o konieczności zakupu miniatury, która ostro bije po oczach. Oczywiście, wiadomo, że po kieszeni owa miniatura bije jeszcze bardziej. To oczywiście komedia, ale naprawdę każdy zaproszony przez nas architekt wnętrz to tak naprawdę kreator, który wymyśli to, co będzie odpowiadało najbardziej jemu. A niestety niekoniecznie nam. To właśnie największe i najbardziej bolesne ryzyko zatrudnienia architekta.